dlaczego nie piszę o cierpieniu

Dlaczego nie piszę o cierpieniu?

Wiesz czym jest ten blog?

To próba zamknięta w słowach mojego stanu tu i teraz, bo każde tu i teraz, kiedy pisze, to moja medytacja.

Słowa spływają na mnie, jakbym dzięki klawiaturze była w stanie połączyć się ze źródłem o wiele większej mądrości niż moja głowa jest w stanie zrozumieć. Łapię kontakt z kosmiczną bazą i daję Ci narzędzie, abyś za pomocą moich słów mogła odnaleźć swoją własną drogę do tego stanu. 

Mój blog nie jest stroną o mnie i o moim życiu w dosłownym znaczeniu, ponieważ gdyby był o mnie, musiałabym opisywać każdy ze swoich stanów, tych niższych także, ale to jest Kiss the Sky a nie Meet the Shadow. To, o czym tu czytasz, to nie jestem cała ja. Ja to nie tylko duchowe odloty, chęć kochania i serce na dłoni. Ja to także chwile zwątpienia, niepewność, strach przed odrzuceniem, gniew, smutek.

Lecz nie po to stworzyłam to miejsce, aby pisać o sobie, ale by pisać do Ludzi i największą wartość czuję w tworzeniu tekstów, które pozwalają wzbijać się do gwiazd i mnie samą przywracają do stanu tego cudownego uniesienia.

To miejsce jest raczej zapiskami z najbardziej uniesionych momentów mojego życia, utrwaleniem obecnego teraz, kiedy czuję całą sobą, że docieram do najpiękniejszych zakątków ludzkiego jestestwa. 

Pisze co wiem, co do mnie przychodzi, co w danym momencie widzę w świecie, co potrafię wyłapać i nazwać. 

Kiedy piszę, że miłość jest najważniejsza i może uleczyć świat, głęboko w to wierzę i do tego dążę, jednak nigdy nie oznaczało to, że każdy mój krok, gest czy słowo jest czystym aktem bezwarunkowej miłości do wszystkich ludzi na Ziemi. Do tego długa droga. Dzielę się swoim czuciem, odpływam gdzieś w kosmos, a potem schodzę na Ziemię i muszę na każdym kroku zdawać egzaminy z przedmiotu studiowania tu na Ziemi, którym jest miłość i nieraz oblewam te egzaminy, czasem kilkanaście razy pod rząd. Jestem człowiekiem, mam wszystkie emocje. Jestem tu w internecie ze swoimi tekstami z moja osobistą misją, by przekazywać ludziom wiedzę, która z jakiegoś powodu, powstaje w moim sercu i nie potrafię jej zachować dla siebie. Piszę listy do ludzi, ale piszę je także do siebie i często wracam do swoich własnych tekstów, kiedy czuje się zagubiona. Nigdy nie było moją intencją roztaczanie wokół siebie aury człowieka nie wiadomo jak oświeconego, bo pomimo całej mądrości, która do mnie przychodzi, jestem w drodze, cały czas w drodze do tego właśnie oświecenia, czasem skręcam w ciemność i tam błądzę i cierpię. Szukam siebie.

Nie pomyl mnie nigdy z duchowym guru ani z kimś kto wie więcej od Ciebie albo jest bardziej światły, bo tym kimś nie jestem, tak samo wątpię, czuję złość i bezsilność i cały pakiet ludzkich emocji, nie tylko tych pięknych ale także tych, od których w rozwoju duchowym chcemy uciec jak najdalej. Przeżywanie tych emocji daje mi wgląd w pełnię mojego człowieczeństwa, ale mój blog nie jest o moim cierpieniu. Chce dawać ludziom na tej stronie tylko dobro i sama się uczę, jak to zrobić, chcę wypuszczać tu tylko teksty, które przeczytasz i poczujesz w sobie ten boski stan jedności ze światem.

 

 

 

Nie chcę utrwalać w słowach

smutku i cierpienia

Nie chcę utrwalać smutku ani cierpienia w słowach, jest tego w świecie i tak o wiele za dużo. Dążę do tej jedności na co dzień, jednak pamiętaj, że samo życie to także porażki i ból, który w moim życiu także jest obecny. Jesteśmy wszystkimi emocjami. Pozwalajmy sobie na wszystkie emocje. Zostawajamy ze swoimi emocjami, sprawdzajmy dokąd nas prowadzą. To nasi nauczyciele. Jestem zdania, że nie da się ‘przepracować’ wszystkich niechcianych i trudnych emocji, tak, żeby ‘wreszcie się od nich uwolnić’, żeby już nigdy nie powracały. One będą się w nas pojawiać, bo jesteśmy istotami emocjonalnymi, emocje to nasza natura, a od tego nie da się uciec. Ciągle czekają na nas nowe doświadczenia, wobec których przypłyną do nas emocję, które jak twierdzimy – już dawno powinniśmy mieć przepracowane. Raczej skłaniam  się ku temu, aby nauczyć się je rozpoznawać i uwalniać w chwilach, kiedy blokują nam przepływ i nie pozwalają iść dalej. Nie zakopywać gdzieś pod ziemię gniewu, lęku, frustracji, rozczarowania i równolegle nie zakopywać się we własnym emocjonalnym błotku w imię nieustannego, niekończącego przepracowywania wszystkiego, bo wszystko, co czujemy, czyni nas unikatem na skalę światową. 

Be the change you want to see in the world.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nadlatuję!Jestem wyskakującym okienkiem, ale takim przyjaznym.

Tylko mówię, że za zapis do newslettera dostaniesz w prezencie e-book

"Gdzie zacząć szukać swojego nieba na Ziemi?"

To jak, wchodzisz w to?