Widok na Puerto de la Cruz

Jak pomimo wszystko, wciąż widzieć piękno?

Mam wiele zastrzeżeń do obecnego świata, ale postanawiam do nich się nie odwoływać zbyt często, bo co mi to da, poza smaczniutkim bluzgiem rzuconym w przestrzeń? 

Zamiast tego jak skończony debil – w oczach wielu, biegnę przed siebie z wytrzeszczonymi oczami pełnymi zachwytu. Dlaczego? Dlaczego pomimo słabych dni, bezsilnych momentów, marnych nastrojów i niedoskonałości otaczających mnie zewsząd, najbardziej tych, które widzę w sobie, widzę w świecie piękno, które generuje we mnie nieskończone pokłady wdzięczności i zachwytu?

Bo pomimo.

Bo pomimo lęku czy złości, które też przecież we mnie są i jeszcze często wybrzmiewają, nie oddaję im władzy nade mną. Pomimo mojego własnego lęku czy mocnego dyskomfortu, wybieram się z nimi pożegnać. W tym momencie. Dzięki za wskazówki, narazie. Pa, pa, raczej nie pomagacie w fajnym życiu, o które mi chodzi. Nara.

Wiesz, całe życie w złości wystarczy. Większość czasu w lęku też. Wiesz, czasem tylko chwila wystarczy, żeby się zorientować, że myśli w Twojej głowie to wcale nie jest piękny film, chociaż dookoła wydaje się być inaczej. Innym razem to Twój umysł odgrywa stare scenariusze, których Twoje ciało już nie może słuchać. Twoja dusza tym bardziej.

Tęcza nad wybrzeżem Teneryfy

pomimo chmur, słońce

Czy myślisz, że ci wszyscy ludzie, naparzający non stop o pozytywnym myśleniu, mają jakiś magiczny przycisk, który nagle wyłącza w Tobie cały negatywizm, kiedy zaczynasz się wkurzać?

Nie. To jest świadoma decyzja. Myślę, że to polega na tym, że łapiesz się na własnych niekomfortowych myślach – dlaczego w ogóle uważasz, że świat jest taki? Dlaczego Twoim zdaniem ktoś nie może mieć racji, jakie prawo pozwala Ci kogoś tak ocenić, skąd pomysł, że ktoś mógł mieć właśnie to na myśli, dlaczego uważasz, że możesz komuś czegoś zabronić? Na przykład tego, co czuje. Bo dla Ciebie to nie jest komfortowe. Jak gniew czy frustracja bliskich, której wolałbyś nie oglądać. Dlaczego tak często myślimy, że wiemy, coś o drugim człowieku, na pewno. Na pewno.

autoportret na palmie

patrzenie na siebie

Patrzenie na siebie to wbrew pozorom sztuka, bo zawsze znajdzie się ktoś inny, do opisania schematów i wytykania błędów. Zawsze na drzazdze w oku brata łatwiej dostrzec ten kłujący niuansik, zamiast poszukać gdzieś w swojej belce z gwoździem, we własnym oku-cyklonu. We własnym zachowaniu i reakcji.

Nie szukamy w sobie tego punktu, z którego patrzymy i dostrzec nie możemy już niczego dobrego,  nie przyjdzie nam do głowy, by zmienić punkt widokowy, wejść pare schodów wyżej, może wyjrzeć przez okno zamiast gapić się w mur lub zwyczajnie udać się na inną latarnię, skąd widok  na świat jest już zupełnie odmienny. A może nie patrzeć z wieży widokowej tylko wypłynąć na głębokie obserwacje prosto w ocean?

Pomimo, że pragniemy tak bardzo odpowiedzi, nie jesteśmy nauczeni ich słuchać.

Więc niby chcemy tych odpowiedzi, ale to jednak nie to, to nie może być odpowiedź, dajcie inny zestaw. Czekamy na odpowiedzi bez zadawania pytań. Oczekujemy od innych ludzi, że odpowiedzą na nasze pytania. Albo odpowiadamy, za nich, bo wcale nie interesuje nas czyjeś zdanie, ja wcale nie pytałam co czujesz.

trzecia kwadra księżyca w towarzystwie palm

gdzie te odpowiedzi bez pytań

Jak to jest, że człowiek niby ciagle żyje w swojej głowie, bo przecież bez przerwy o czymś myśli, ale raczej nie łatwo przychodzi to poszukiwanie w sobie tych natrętnych myśli, które to nam samym nie dają spokoju. Nie jest łatwo zwrócić uwagę na siebie, na swoje własne reakcje i brać za nie odpowiedzialność, zamiast przerzucać ją na drugiego człowieka,  bo on nie zrozumiał, co mówię. Nie jest łatwo być świadkiem czyjegoś bólu czy strachu i nie kwestionować tego, co ta osoba czuje. Nie jest łatwo obserwować czyjś gniew, nie wchodząc w jego istotę, jakby ten gniew był wymierzony w nas.

Człowiek obok zawsze mówi tylko to co myśli i czuje, opowiada tylko swój film, opisuje widok z wieży, na której stoi i ogląda świat.

Co widzisz ze swojej latarni?

Wypływasz na głęboki ocean?

Be the change you want to see in the world.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nadlatuję!Jestem wyskakującym okienkiem, ale takim przyjaznym.

Tylko mówię, że za zapis do newslettera dostaniesz w prezencie e-book

"Gdzie zacząć szukać swojego nieba na Ziemi?"

To jak, wchodzisz w to?