O OBROTACH SFER NIEBIESKICH cz 1 – niezawodny zestaw na przetrwanie zimy.

Dzień Dobry wiosną!

(Bo tekst powstał już wiosną, czyli zaraz po zimie i przyswojeniu najważniejszych z niej lekcji)

W środę mieliśmy równonoc wiosenną, astronomiczny pierwszy dzień wiosny, oraz międzynarodowy dzień szczęścia, w czwartek był kalendarzowo pierwszy dzień wiosny, pełnia księżyca oraz początek nowego roku w astrologii, (jest już o tym wpis – cz.2!)  a dziś światowy dzień wody ( o wodzie trochę   TU – Zdolność połączenia z Ziemią  ) i jeszcze jest piątek,  a więc doskonały dzień (jak każdy ;))  na to , aby pisać. (tak się rozpisałam, że już jest sobota – też fajnie)

SOŁ:

JUŻ JEST WIOSNA!!!

Jak to się stało? Kiedy?

I co? Przeżyliśmy (kolejną) zimę i nikt z tej zimy nie umarł, po co więc ten cały niepotrzebny bunt, sztucznie utworzony smutek, niczego nie poprawiające narzekanie? Powiem Wam coś: natura wymyśliła zimę po coś i to na pewno nie po to, aby ludzkość przez cały kwartał cierpiała i marudziła.

Nie skłamię wcale, jak napisze, że w tym sezonie jakoś nie czekałam ze specjalnym utęsknieniem na wiosnę. Nie dlatego, że wiosna nie jest super. Jasne, że lubię ciepło, kocham kwiaty, uwielbiam pasteLOVE kolory i cieszy mnie obserwacja przyrody budzącej się do życia… Ale to była absolutnie piękna zima – w moim sercu i głowie. Nie mogłam wyjsć z podziwu, jak ten Wszechświat znakomicie funkcjonuje, ze swoimi ciałami niebieskimi, ich obrotami, tańcami po okręgu, porami roku, fazami księżyca… Gdy kończyło się lato, z zaskoczeniem obserwowałam swoje nastawienie do nadchodzącej jesieni – to było podekscytowanie pomieszane z oczekiwaniem na nową przygodę w nieznane, totalnie bez tęsknoty za odchodzącym latem, towarzyszącej mi co roku. Wow…Gdy mijała jesień, widziałam w przyrodzie doskonałe odbicie cyklu życia, wraz z nieuchronnym procesem przemijania, uwieńczonym odejściem mojego dziadka i babci… Nad wyraz wymowne. Po tej mocnej przejażdżce byłam już bardzo ciekawa zimy – czego nowego mnie nauczy? Nauczyła totalnie nowego postrzegania rzeczywistości… Wreszcie załapałam o co chodzi tym wszystkim szamanom, starożytnym mędrcom gapiącym się w gwiazdy, pradawnym ludom ogromnie szanującym Ziemię, oraz całej reszcie tzw “żyjących w zgodzie z naturą” (do których dumnie uważam się za dołączoną !!)

Ta zima jest po coś. Nie po to tylko, by kupić nowy odzień, na nowy sezon, według najnowszych trendów, zmienić opony na zimowe, podriftować, zblednąć z braku słońca, wrzucić w internet śliczne fotki w bajkowym, zimowym krajobrazie, chodzić w 4 warstwach za dużych swetrów. I nie po to, by się buntować przeciwko zastanemu porządkowi rzeczy.

Nie będę pytać dlaczego człowiek “nowoczesny” nie potrafi/nie chce dostosować się do naturalnego rytmu przyrody… ( NO DLACZEEEEGOOOOOO?!) OK, wiem, bo ‘tak już jest’, ‘nie da się’ zmienić godzin pracy, wstawać rano trzeba (czy aby napewno?) , rano ciemno, wracasz z pracy ciemno, do tego zimno, mokro i coś tam coś tam coś tam (wstaw swoje ulubione )

I  powiem tak, dopóki mieszkasz w Polsce, to klimat za Twojego życia raczej diametralnie się nie zmieni i zima będzie Ci się tu przydarzać dokładnie co 9 miesięcy (przypadek?:P) trwać 3 miesiące w ciągu roku i zabierać Ci te 3 miesiące życia rocznie na:

  • tęsknotę za latem/wiosną
  • przeklinanie na spóźniające się MPK/korki
  • narzekanie na zimno
  • narzekanie na zimę
  • narzekanie na śnieg
  • narzekanie na mróz
  • narzekanie na smog
  • narzekanie na życie

Po prostu 3 miesiące w roku psu w dupę, bo nie umiesz zaakceptować nieuniknionego i doskonałego porządku panującego w Twojej strefie klimatycznej. (dopóki nie przeprowadzisz się w cieplejsze miejsce. Będziesz tam też mieć więcej słońca i prawdopodobnie więcej zarabiać, ale to Twoja decyzja. Jak wszystko : )

>>>>>TERAZ przerwa na reklamy, czyli tzw

Mały protip –  jak mało słońca i obniża się nastrój , zaleca się suplementację wit D3 + K2 . Może nie przybędzie Ci dnia, ale lepszego samopoczucia napewno . Post sponsorowany przeze mnie, mój wolny czas (niby wolny a szybko leci, czyżby tunel czasoprzestrzenny??:O) i szybki komputer oraz niewypowiedzianą Miłość do Świata i Ciebie w nim, więc jedz witaminy, surowe warzywa , pij dużo wody i tańcz kiedy tylko możesz. I broń Cię Twoja Duszo, przed użyciem nie kontaktuj się z lekarzem ani farmaceutą, bo jeszcze znajdą Ci chorobę, której wcale nie masz, ale oni mają na nią „lek”, po którym dopiero będziesz potrzebował wyzdrowieć.

Ty ry ry, po reklamie. Mistrz dygresji mode – off >>>>>>

Więc ogólnie zima to 3 miesiące roku przeznaczone na narzekanie, marudzenie, przeklinanie i całą resztę zbędnego negatywizmu produkowanego w atmosferę, tylko dlatego, że: Ziemia jest kulką (czy nie? bo tak naprawdę nigdy na własne oczy z góry nie widziałam?) , kręci się wokół Słońca i ma odchyły na osi…

Jaki masz na to wpływ??? Podpowiem Ci – ogromny 😛 Nie na mechanikę nieba i właściwości fizyczne gwiazdy.

Masz wpływ na swoje decyzje, a Twoją decyzją podczas zimy jest postrzeganie jej jako depresyjnego okresu, który nie powinien istnieć. Ale on istnieje i nawet ma sens, ale Ty jesteś zbyt zajęty paplaniem o tym jak bardzo chcesz już z powrotem narzekać na gorące lato, by móc usłyszeć, o co tej zimie właściwie chodzi.

A co w przyrodzie dzieje się zimą? ODPOCZYWA. Zwalnia. Przygotowuje się na nowy sezon. Wymraża zarazę. Owady sobie przesypiają zimę. Drzewa stoją na stand-by’ju i grzeją się pod śniegiem. Dzień jest krótki a noc długa.

Zobacz, przyroda teraz śpi. Ale ma dla Ciebie komunikat:

Jesteś częścią cyklu. Jesteś tutaj elementem a nie tylko obserwatorem. Bierz ze mnie przykład. Odpoczywam. Daję sobie czas, by się zregenerować.

Daję Ci dłuższą noc.. Co to oznacza? Dłużej śpij. Odpocznij. Przyjrzyj się swoim snom. Rozumiesz ich symbolikę?

Daję Ci więcej ciemności..

Odnieś to jako analogię do swojego wnętrza. Czy jak zajrzysz wgłąb siebie, to znajdziesz tam jakiś wewnętrzny cień, który wart jest obejrzenia, uświadomienia, zaakceptowania, zintegrowania?

W długie, ciemne wieczory, może zatrzymasz się na chwilę. Wsłuchasz się w siebie. Poszukasz sobie nowej pasji, celu, sensu, czegokolwiek, co sprawi, że będziesz z tym tak samo szczęśliwy wiosną, świeżo po powrocie z wakacji, w zimny, deszczowy dzień oraz w 70 z rzędu ‘ponury’ zimowy wieczór. ( To działa – fo ril. U mnie taniec/ruch/joga jest plastrem na wszystko + pisanie, które jest cudownym stanem niezależnie od tego, co oferuje mi pogoda. Wiem, że znajdziesz coś, w czym Twoja Dusza absolutnie się zakocha i będziesz najszczęśliwszy na świecie realizując się w tym. Więcej o mojej przygodzie z tańcem  pisałam tu – TAŃCZĘ, BO NIE MOGĘ PRZESTAĆ )

Więc co jeszcze przekazuje nam zima:

Daję Ci śnieg… dostrzeż magię wokół siebie.

Daję Ci szare otoczenie… nie szukaj światła i kolorów na zewnątrz, poszukaj w sobie.

Daję zimno… Więcej się ruszaj, by się rozgrzać. Lepiej jedz, by uzupełnić energię. Mocniej się przytul, Serce do Serca, a napewno nie będzie Ci zimno. Ja wymrażam zarazki, może i w Tobie są pasożyty w postaci niezrozumiałych emocji, nad którymi czas się zastanowić? Pod kocem, w ciemności za oknem, z pachnącą herbatą. Usiądź, zastygnij z myślami, pozwól im przepływać, ale nie łap się ich kurczowo. Może siedząc tak pod kocem,  napotkasz na stan zwyczajnego bycia ze sobą, bezruchu.  ISTNIENIA. Tu i teraz. Poznaj medytację.

Potraktuj (znaczy nie, że Ci mówię, co masz robić, ale na miłość boską, przynajmniej spróbuj, zanim następny sezon zamarudzisz) tę porę roku, jako przygotowanie na cały następny rok.

I to jest tak, że jesień domyka, odpuszcza i żegna, przyroda obumiera, mamy wydłużające się noce, coraz krótsze dni, ciemność góruje nad światłem, mamy najkrótszy dzień w roku i najdłuższą noc. I wtedy przychodzi zima, ale zimą już Kochani, od pierwszego jej dnia, dzień staje się coraz dłuższy. Dostajemy więcej światła, z każdym dniem. Zimą dostajemy też czystą kartę, białe neutralne tło. To jest czas, żeby pomalować swój świat swoimi własnymi kolorami. Zastanowić się, co chcę osiągnąć w nadchodzącym roku. Zweryfikować plany. Przemyśleć, czy dotąd obrany kierunek to na pewno moja droga? Czego chcę? Czego nie chcę? Jak mogę przybliżyć się do mojego celu? Ustalić kolejność działań. Narysować mapę marzeń. Napisać intencje. Medytować . Jeszcze raz medytować. Albo modlić się. Szukać inspiracji. Tańczyć. Słuchać swojego wewnętrznego głosu. Magazynować energię. Kierunkować ją już na nadchodzący czas-start, czyli wiosnę. Uporządkować głowę z “nie mogę”, “nie dam rady”, “nie jestem wystarczająco jakaś/jakiś.”. Zamiast tego użyć “zamierzam”, “postanawiam”, “ogłaszam”, “osiągnę”.

Zima to ogromne pole do zasiewania ziaren na wiosnę, czyli nowy sezon, nowy cykl. Niesie ze sobą ogromy potencjał. Odkryłam to w tym roku i z radością się z Wami dzielę. Przypomnę Wam i sobie to wszystko za 9 miesięcy, kiedy zapomnimy o tym co piękne w zimie i wrócimy do starych schematów…nie 🙂 Ja nie wrócę. Pokochałam zimę, jej energię, stan, w jaki mnie wprowadza i wszystkie jej cudowności. Jestem gotowa na nowy sezon! START! 👗🌷🐝

845108FA-D46A-4D2F-A899-736AD1B4ABBC

Be the change you want to see in the world.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nadlatuję!Jestem wyskakującym okienkiem, ale takim przyjaznym.

Tylko mówię, że za zapis do newslettera dostaniesz w prezencie e-book

"Gdzie zacząć szukać swojego nieba na Ziemi?"

To jak, wchodzisz w to?