Łąka różowych tulipanów zakwitająca na wiosnę

2 słowa, które zmieniają bieg każdej historii.

Wyszłam dziś z domu. (Zupełnie jak wtedy:Życie nie jest walką; opowieść z pewnego spaceru)

Nie, nie na ulice, nie z transparentem TYLKO MIŁOŚĆ NAS URATUJE, nie żaden rebel czy coś, po prostu na spacer, po wodę i powietrze.

Epidemia strachu, dezinformacji, manipulacji i braku samodzielnego myślenia. Oto co trawi dzisiaj ten świat. Zaraza medialnym szambem, zakażenie ślepotą na fakty, wiara w dogmaty, paraliżujący lęk przed nowym, przed zmianą, przed porzuceniem swoich nigdy nie weryfikowanych przekonań, lęk przed samym życiem i – a jakże – śmiercią. Firmy korporacje sprzedające zdrowie , duchowość , przynależność do grupy lub indywidualność , wszystko czego „potrzebujesz”.

Świątynie bez boga, domy bez rodzin , wiara bez czynów, jedzenie bez wartości, szkoły bez podstawowej wiedzy.

Wszystko totalnie na opak. Dzień dobry.

Ciekawa sceneria jak na świat, w którym to mamy doświadczać najwyższej chwały boskiego dziecka stając się swoją najbardziej wzniosłą wersją siebie.

Że też sama się tu wpakowałam.

Ale jestem tu na tym świecie i jestem tu po coś. Jak każdy z Nas. Dzień dobry.

Wyszłam więc z domu, wcale nie zła na świat, za to jaki jest , nie. Moja złość na nic się zda i Twoja też . Dokłada tylko chaosu, a tego już dziś zdecydowanie wystarczy . Dość .

Wiec na przekór wszystkiemu , wyszłam dziś z domu z uśmiechem na ustach , tak – na ustach.

Spotkałam na ulicy ludzi, czy widziałam w nich coś, czego oni sami w sobie nie widzą? Sąsiada, brata, współtowarzysza w tej Ziemskiej podróży? Boskie dziecko, doskonałą istotę zdolną do najwyższych uczuć? Zobaczyłam, że z zewnątrz jesteśmy tacy sami, kostny szkielet pokryty skórą, ruchoma głowa, para oczu, nóg i rąk.

Nasze drogi przecięły się, więc widzę to tak, ze jesteśmy dla siebie nawzajem czymś w rodzaju zwrotnic.. Jedno spojrzenie i to już od teraz zupełnie nowe światy.

Szłam chodnikiem przez przesycony strachem krajobraz i nagle każdy człowiek wydał mi się znajomy.

Jak ten ktoś zaszyty w kapturze, z słuchawkami na uszach, pędzący przez miasto w swoim odrębnym , muzycznym świecie. Też wiem jak to jest zagłuszać ten jazgot świata muzyką.

Jak ten bezdomny, żyjący wśród śmieci, mówiący do siebie, z obłędem w oczach. Lecz jak patrzę na to, co w świecie uchodzi za “normalne” to tam dopiero widzę, czym jest prawdziwy obłęd.

Jak ten starszy pan z zakupową torbą pod pachą, siwy i o rysach twarzy mojego dziadka. Spojrzałam mu w oczy i przysięgłabym, że on był przez chwilę nim.

-Dzień dobry!  – wołałam wesoło w stronę każdego z nich, z uśmiechem, który mógłby być uznany za taki nie na miejscu, przecież co mamy za czasy, przecież zaraza, przecież strach i śmierć. Jak na ironię, dopiero w tym czasie “zarazy” zdajemy się zaczynać dostrzegać, czym byliśmy zainfekowani od stuleci.

Zaraza ma dzisiaj inne imiona, strach rozprzestrzenia się szybciej niż informacja, wraz z całą resztą swoich towarzyszy jak chciwość, żądza władzy, okrucieństwo, żeby wziąć pod lupę tylko to co na wierzchu tej plagi.

– dzień dobry!

-znamy się?

-przecież mieszkamy na jednej planecie!

Czy to nie wystarczy, by życzyć dobrego dnia? Mówić do obcych na ulicy, uśmiechać się do tych, którzy zapomnieli jak to jest się uśmiechać?

Czy nie wystarczy, że dzielimy wspólny dom, tę Ziemię, tak jak i wiele lęków czy trosk? Nie wystarczy, że ja i Ty, choć przecież zupełnie różni to jednak całkiem tacy sami , jesteśmy tu razem , w tym samym czasie i miejscu ?

Czy to nie wydarzenie na skalę wszechświata, że akurat w tym samym momencie postawił nas na swoich drogach? Czy ta jedna jedyna sekunda z życia, kiedy u siebie gościmy, nie może wyrażać tak po prostu miłości i pokoju, zamiast niechęci czy pogardy ?

Jak to się stało, że żyjąc obok siebie patrzymy na siebie z oddali serc, kiedy one w swym biciu czują ten sam rytm?

Od kiedy człowiek człowiekowi przestał być człowiekiem i czy my tak właściwie nie zgubiliśmy gdzieś po drodze całego swojego człowieczeństwa?

Co nieustannie pcha nas w ramiona  autodestrukcji zamiast ku sobie, by złapać się za ręce i w jedności budować dla Nas ten świat ?

Jesteśmy w tym wszystkim razem – od początku powstania świata , do samego jego końca. Razem.

Dzień dobry.

Moje „dzień dobry” niech pozdrowi Ciebie aż do brzegów Twojej Duszy.

INLAKESH. ” JA JESTEM INNY TY”

Różowy tulipan rozkwitnął na wiosnę

Be the change you want to see in the world.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nadlatuję!Jestem wyskakującym okienkiem, ale takim przyjaznym.

Tylko mówię, że za zapis do newslettera dostaniesz w prezencie e-book

"Gdzie zacząć szukać swojego nieba na Ziemi?"

To jak, wchodzisz w to?