moje życie jest o mnie

Twoje życie jest o TOBIE, więc weź coś z tym wreszcie zrób! ♥

Mam wrażenie, gdzie się nie obejrzę , że dobrze się nam żyje w czymś filmie.

Gdzie się nie obejrzysz, to jest czyjeś podwórko, które albo wymaga posprzątania, albo można by całymi dniami wzdychać, jaka tam trawa zielona, przystrzyżona i w ogóle. I jeszcze mają te piękne, białe, pachnące lilie, które czuć na całym osiedlu. A niech im padną, przecież ja tak nienawidzę zapachu lilii.

Żyjemy w jakimś przeświadczeniu, że jesteśmy odpowiedzialni za cały świat, za wszelkie zło, za wszystkich ludzi.

Matka Boska, Matka Światu, Matka Ludziom.

A dalej – matka sobie, matka kontrolka, która wszystko co robi, musi najpierw przegadać, sama ze swoim wewnętrznym cenzorem, zanim to wyda na świat. Co ludzie powiedzą?

Matka dziecku, która zawsze, zanim to zdąży choćby pomyśleć, jak nauczyć się nowej rzeczy, jest już z gotowym rozwiązaniem, narzędziem i metodą. I najchętniej pomocną dłonią, która, zamiast pomagać – kąsa,  wciskając uparcie swój własny lęk pod tytułem “nie poradzę sobie w nowej sytuacji”. I to ma niby znaczyć, że ten człowiek obok też sobie nie poradzi. Ja pierdole, co za toksyk.

I wreszcie matka mężu, bo przecież tak go kocham, że poza robieniem prania, które wynika z podziału wspólnych obowiązków, jeszcze 18 razy zapytam, czy na pewno nie zgłodniał od momentu, kiedy ostatni raz powiedział, że nie. Gdzie jeszcze mogę wcisnąć siebie, żeby mieć poczucie, że coś robię, że coś znaczę, że świat mnie dostrzega??

Przecież ten cały świat jest na moich barkach, jest moją odpowiedzialnością, to mój obowiązek dbać o wszystko i wszystkich, sprawić, by mieli bezpiecznie i przyjemnie i by żyło im się lepiej i co najważniejsze, przecież jestem na misji ZMIENIAM ŚWIAT.

STOP.

Skończ za przeproszeniem, pierniczyć jak stary piernik na zakwasie. 

CO w trawie leży?

gdzie jeszcze mogę

się wcisnąć?

Wciśnij siebie w SIEBIE.

Tak dokładnie. We własne życie, własne decyzje, własne wybory. Skup się na sobie, totalnie na sobie. Na samoobserwacji, samoekspresji, samomiłości.

Bądź sobą, tak zwyczajnie, z akceptacją, że Ty to Ty, że jesteś taka, właśnie taka i że tak właśnie teraz widzisz siebie i świat. Bez presji, że wciąż jesteś niedoskonała i musisz jeszcze tyle się o sobie dowiedzieć, jeszcze tyle przepracować, jeszcze tyle Ci brakuje, aby być wolną, pełną, taką jak myślisz, że będziesz, kiedy wreszcie do czegoś dojdziesz. 

Jeśli coś Ci nie pasuje do całokształtu zajebistego obrazu siebie, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby z tego zrezygnować. Tak po prostu. Wstań i powiedz – nieeee, no dobra, ta wersja mi się już znudziła, nie pasuje do mnie, wciskam UPDATE. Weź coś stwórz, pokaż światu i podpisz się – to moje dzieło, jestem z niego zadowolona. Bez jakiejś zbędnej, udawanej skromności, że przecież nie powiem, że coś mi się udało, że zrobiłam dobrze, broń borze, (od “bór – taki las) że to, co stworzyłam jest genialne. Bo przecież zaraz ktoś mi wytknie, że jak ja śmiem się nazywać geniuszem, skoro do Einsteina to mi jeszcze dużo brakuje. A co Cię obchodzi ktoś i jego potrzeba wytykania, którą właśnie sobie zaspokaja?   Ty mu na to poślij buziaczka środkowym palcem, a jak nie chcesz to zignoruj, jeśli w procesie tworzenia swojego tekstu, obrazu, ciasta, zdjęcia, tańca, czujesz, że jesteś właśnie w tym momencie tworzenia siebie, swojego dzieła, najlepsza na świecie, najlepsza w Twoim własnym świecie, który sama sobie tworzysz.

Na krześle w żółtym bikini
Zrobiłam sobie sama zdjęcie. Jest świetne. Mogłoby jeszcze … blablabla… Jest świetne <3
Twoje życie jest o Tobie, o Twoich pasjach, o tym, co sprawia, że  TY czujesz, że żyjesz, o integracji Twoich wszystkich aspektów w ten jeden, niepowtarzalny, unikatowy taniec Twojej Duszy. Twoje życie jest o wyrażaniu Ciebie w Twojej pełni, o Twoim patrzeniu na świat. To jest Twój główny cel tutaj, być sobą, tylko tyle.

Jak mogę twierdzić, że żyję w zgodzie ze sobą, skoro bez przerwy myślę, że nie mogę czegoś powiedzieć na głos, bo muszę brać odpowiedzialność za ludzi, którzy mnie słuchają? Doprawdy? Czy to jest moja odpowiedzialność, inni ludzie, w swoich momentach swoich żyć i to jak oni się poczują z moją prawdą? Czy to jedyny aspekt, który powstrzymuje mnie, aby być tak prawdziwie sobą?

Jak mogę uważać, że jestem wierna sobie, skoro pozwalam przekraczać swoje granice innym ludziom, aby oni byli w swojej bezpiecznej przestrzeni, bez mojego sprzeciwu, o przekroczeniu moich granic?

Jak mogę mówić o wolności, kiedy boję się ocen, spojrzeń niezrozumienia, karcących komentarzy za to, że mam odwagę być sobą, w świecie, gdzie jednak wolimy się wszystkiego bać?

Cała na żółto

już nie zmieniam świata

poza moim własnym

NOTE TO SELF

I zweryfikuj, samą siebie, swoje cele, pragnienia, potrzeby, bo może wczoraj byłaś na misji “zmienię świat” i wszystko dookoła ( jak ja ) i to była rzeczywiście Twoja misja, byłaś w tym autentyczna i to wcale nie był błąd, a jedynie Twoje wersja Ciebie z wczoraj. A dziś już nie jest, nie musi być. Jestem za tym, aby weryfikować sobie siebie codziennie, bo ja mam od jakiegoś czasu tak, że się budzę rano i czuję, że dziś jestem zupełnie innym człowiekiem. I bynajmniej nie mam poczucia, że wariuję albo nie znam siebie, tylko, że mogę wybrać, jaka chcę dzisiaj być. 

Twoje życie jest tylko o Tobie

Be the change you want to see in the world.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nadlatuję!Jestem wyskakującym okienkiem, ale takim przyjaznym.

Tylko mówię, że za zapis do newslettera dostaniesz w prezencie e-book

"Gdzie zacząć szukać swojego nieba na Ziemi?"

To jak, wchodzisz w to?