śmieje sie

Mam śmiałą wizję świata i nie zawaham się o niej napisać!

Od zawsze jesteśmy społeczeństwem podziałów.

 

Uwielbiamy je. Ludzie dzielą się na tych, co lubią rodzynki w serniku i tych, którzy nimi gardzą. Rodzynkami albo ludźmi. Ludzie dzielą się na tych, którzy zalewają płatki mlekiem i ci drudzy, co robią odwrotnie. Ci którzy smarują masło pod nutelle i tamci co nie.

Jakby co, to Nutella to totalna fujka, bo olej palmowy, wycinka lasów, śmierć orangutanów, ilość cukru, która nigdy nie będzie nawet stała obok “zdrowego śniadania” – na etykiecie tego produktu powinien być nadruk z ostrzeżeniem jak na fajkach – zagraża życiu innych gatunków i twojemu zdrowiu.

Masło też. Jemy tego w opór za dużo, tych tłuszczów zwierzęcych, przez to dostarczamy sobie o wiele za dużo nasyconych kwasów tłuszczowych przez co zwiększamy poziom cholesterolu, co powoduje miażdżyce i zawały, ale kto by się tym przejmował w takim wieku, hehe. Kto by się w ogóle przejmował.

Chlebuś – no cóż, glutenik zaczął nam szkodzić jakoś od niedawna, bo przecież nasze babcie nie chorowały na żadne nietolerancje pszenicy. Od tego niedawna modyfikujemy genetycznie pszenicę, żeby zwiększyć w niej ilość białka, wydajność, sprzedaż, odporność na chwasty i nie wiadomo co jeszcze, ale przypadkiem nie łączmy modyfikacji genetycznej z alergiami pokarmowymi, przecież to niemożliwe, żeby ktokolwiek pozwolił sprzedawać szkodliwą żywność, prawda? Absolutnie nie wyciągajmy nawet tak daleko idących wniosków, jak snucie podejrzeń, dlaczego taki ogromny producent żywności, nasion i nawozów jak Monsanto połączył się z gigantem rynku  farmacji Bayer. No przecież nie po to, żeby najpierw truć nas swoimi GMO podlewanymi glifosatem, a potem leczyć swoimi pigułami na zaburzenia hormonalne i całą resztę chorób. Raki układu pokarmowego są jak wiadomo nieuleczalne, to znaczy tak przynajmniej mówią. Można by temu zapobiegać np nie jedząc trucizn, ale komu by się to opłacało. Nie jestem lekarzem, to się wypowiem – lepiej zapobiegać niż leczyć. Są przypadki i to całkiem mnóstwo, cofnięcia tych raków i nie są to cudowne ozdrowienia dzięki pielgrzymce na kolanach do Częstochowy. Ludzie zdrowieją z nieuleczalnych chorób, dzięki sile umysłu – dostają lek, który nie jest lekiem. Leczy ich więc tylko i aż to, że wierzą, że będą zdrowi. Ale to pewnie źle postawiona diagnoza, błąd rentgena, to nie mógł być rak. Ludzie zdrowieją od zmiany diety. Ludzie zdrowieją po uwolnieniu z ciała toksycznych emocji. Ludzie zdrowieją, bo przestają wierzyć, że są chorzy.

Za chwilę narracja będzie tak gruba, że będzie trzeba załączyć żółte napisy. Dodałabym coś o kosmitach, ale to zostawię na inny wpis.

tam są winni

Więc za chwilę podzielimy się na tych co słuchają lekarzy i “wyznawców Zięby szarlatana”

Tych, co jedzą GMO i zwierzęta i tych drugich, mądrzejszych, bardziej świadomych.

Tych co oczywiście przyjmą szczepionkę oraz tych antyszczepów, jak można być takim debilem.

Tych, którzy wiedzą o co chodzi w życiu i tych głupków sprzed TV.

Tych, co modlą się do Boga i tych, co Boga widzą w tęczy.

Wyznawców jedynej słusznej religii i pozostałych niewiernych, którzy tafią do piekła.

Tych co chodzą na wybory i tych co nie głosują i to wszystko przez nich

Za chwilę podzielimy się opłatkiem, świętując narodziny Boga w stajence, chwilę później jego śmierć na krzyżu, za nasze grzechy, które wmówił nam Bóg ojciec jego, ten, który skazał swojego jedynego syna, na nieludzkie cierpienie. I to wszystko z miłości do ludzi, bo kocha nas nieskończenie, ALE musimy najpierw zasłużyć na tę miłość – bezwzględnym posłuszeństwem, bo inaczej kara, piekło, potępienie. Mówienie o tego rodzaju stwórcy, że jest miłością, obraża moje uczucia “religijne”. Znam zupełnie inną definicję miłości.

A miało być bez wjazdów na religię. Nie umiem.

 

 

Na Ziemi potrzebna jest jedność

Dualizm jest silny na tej planecie.

Zawsze coś stoi w opozycji do czegoś innego. W kontrze. Przeciwko. Planeta podziałów. My kontra oni. Niebo i piekło. Bóg i szatan. Dobro i zło.

Jakie my mamy w ogóle dzisiaj spory – który Bóg jest lepszy, kto ma bardziej rację, kto powinien mieć więcej, komu wolno bardziej.  Wojna religii, płci, polityki, ludzie kontra ludzie. 

Potrafimy podzielić się ze względu na wszystko. Wszystko jest dobrym motywem do podziału.

Czasem egzystowanie w tej dualistycznej zupie męczy mnie na tyle, że poza ciężkimi jak dzisiejszy wpis myślami, mam jeszcze taki moment, że pytam się na głos WHAT THE FUCK i chce mi się napisać jakiś górnolotny tekst o tym, że nigdy nie jest za późno, żeby jednak zmienić bieg historii.

Tak, życie na Ziemi jest naprawdę zajebistą grą i kocham w nią grać, lecz nie mogę przymykać oczu na to, że wiele rzeczy tutaj zupełnie nie gra. I nie gra dlatego, że wciąż działamy głównie w obrębie własnego ogródka. Niby chciałoby się żyć w lepszym świecie, ale najlepiej to żeby obudzić się nazajutrz i żeby ten lepszy świat już tu był. Żeby go tworzyć, to nie. A już zaczynając od siebie to nigdy. Mam zrezygnować z nutelli dla jakiegoś orangutana?! Chyba Cię poniosło! Niech ktoś inny zrezygnuje!!! Dla lasu?! A na chuj mi ten las? To innym kontynencie.

Na Ziemi potrzebna jest jedność i trzeba zrozumieć, że wcale wszyscy nie musimy myśleć tak samo, żeby tą jedność sprowadzić na ten świat. Jest tu miejsce naprawdę dla każdego. Dlaczego przeszkadzają nam małżeństwa tej samej płci? Bo ksiądz powiedział, że mają nam przeszkadzać. A jak niby ksiądz na to wpadł, skoro nie ma bladego pojęcia o małżeństwie, związkach, życiu w parze i w ogóle miłości romantycznej, ludzkiej, żywej? No Bóg mu powiedział. Ja też rozmawiałam z Bogiem i mi powiedział, że absolutnie nie ma z tym żadnego problemu, sam to nawet wymyślił. Różnorodny świat. No i Bóg wymyślił także miłość. To jak związek pomiędzy 2 osobami tej samej płci mógłby być przeklęty, skoro jest pomiędzy nimi uczucie, które jest samym bogiem?!  To człowiek ma z tym problem, ale wpycha w usta Bogu swoje własne poglądy. W ogóle lubimy wpychać innym ludziom swoje własne poglądy, co?

I teraz kto ma racje? Ksiądz czy ja? A dlaczego ksiądz ma być bardziej wiarygodny w rozmowie z Bogiem? Bo poszedł do szkoły dla księży i nie może mieć żony? Przecież tam uczyli go, że Bóg stworzył cały świat, na swój obraz i podobieństwo, a w nim jest pełna różnorodność i wszystko jest dziełem Boga i na wszystko jest miejsce na świecie. Może ksiądz spał wtedy na wykładzie. A może rozmawiał z jakimś innym Bogiem. A może każdy ma swojego Boga, bo zasadniczo świat jest naszym wyobrażeniem, a my sami tworzymy sobie całą rzeczywistość wraz z każdym jej aspektem? Nie wiem tego. Ty też tego nie wiesz.

Wiem za to, że możemy działać razem dla wspólnego dobra, zamiast przeciwko sobie, walcząc w imię idei, które najcześciej w ogóle nie są nawet nasze. Odtwarzamy w kółko stare schematy – wyniesione z domu, wyniesione z kraju, zasłyszane w telewizji.

Bo tradycja. Bo religia. Bo nakaz. Bo tak wypada. Bo tak nie wypada. Bo tak było zawsze. Bo tak nie było nigdy.

I jedna myśl, która zawsze przywołuje mnie do ogólnego porządku stanu rzeczy:

Myśl, działaj, mów do drugiego człowieka, jakbyś mówił do siebie bo na głębszym poziomie duchowym, w rzeczy samej, jesteśmy z jednego źródła.

l

o

v

e

Be the change you want to see in the world.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nadlatuję!Jestem wyskakującym okienkiem, ale takim przyjaznym.

Tylko mówię, że za zapis do newslettera dostaniesz w prezencie e-book

"Gdzie zacząć szukać swojego nieba na Ziemi?"

To jak, wchodzisz w to?