Zanim przeczytasz kolejny tekst o prawdziwych kobietach…

Jakoś nie mogę przejść obojętnie obok pewnego zjawiska, które rozwija się na moich oczach w internecie. 

 

Mianowicie historie z – niewiadomo – kąd zaczynające się od:

“Posłuchaj mężczyzno, kiedy spotkasz w swoim życiu prawdziwą kobietę, to ona będzie….”

Będzie taka i taka, a taka nie będzie, taka napewno nie!

Będzie dojrzała i pełna, a nie jak inne dziewczynki

Będzie całością bo nie potrzebuje mężczyzny, więc po co mężczyzno czytasz o niej tekst bo ona Ciebie nie potrzebuje(?)

Ale przede wszystkim, co mnie najbardziej w tej retoryce odrzuca:

“Nie będzie taka jak inne”

Oczywiście, że nie będzie taka jak inne, bo żadna z kobiet nie jest taka jak inne.

Nie ma czegoś takiego jak prawdziwa kobieta. A reszta kobiet na Ziemi to co, jest z wycięta z kartonu i wklejona w tło? Po to, żeby te ‘prawdziwe kobiety’ miały od czego się odbić, żeby jaśniej świecić? Dlaczego próbujemy budować swoją wartość odbierając ją innym?

Każda kobieta jest prawdziwa, każda kobieta jest kobieca.

każda kobieta jest prawdziwą kobietą

Kto to pisze?

Oczywiście o prawdziwych kobietach piszą kobiety. Dlaczego potrzebują swoją prawdziwszą prawdziwość udowodnić na zasadzie ujmowania drugiej kobiecie?

Tej co jeszcze nie doszła do tego miejsca w sobie, żeby obdarzyć siebie bezwarunkową miłością?

Tej, co łaknie męskich spojrzeń, ponieważ jeszcze nie wie, że może z największym uwielbieniem spoglądać na siebie i nie znajdzie tego w żadnym męskim spojrzeniu?

Tej, co wciąż szuka swojej drogi do siebie, do pełni, do swojej świętości?

 

Czy piszą to zagubione we własnej prawdzie kobiety, które boją się, że nikt nie usłyszy ich prawdy, nie dostrzeże w nich tych prawdziwych kobiet, dlatego budują swoją prawdziwość porównując się do innych, tych -nie-prawdziwych? Czy ich prawda staje się bardziej prawdziwą, zestawiona z czyimś bólem?

Taka jest tylko zagubioną dziewczynką, a ta już prawdziwą kobietą.

Zatem za wszystkie zagubione dziewczynki, aby znalazły swoją drogę! I żeby nie czytały tekstów o “prawdziwych kobietach” pisanych przez kobiety, które chcą świecić, przygaszając czyjś blask.

 JA NIE JESTEM TAKA JAK ONE.

Zagubiona, niepewna, ja nie musze uwodzić swoją fizycznością, jak one, bo ja jestem kimś więcej, ja jestem prawdziwą kobietą.

Ja nie jestem taka.

Ale byłaś. A może nadal jesteś?

Każda z nas tam była.

Najgorsze w tym jest to, że to kobiety kobietom piszą takie teksty. Prawdziwa kobieta to taka, a taka nie i w porównaniu do tej – ta jest prawdziwsza bo…

Jak mamy zbudować lepszy świat dla naszych córek, skoro dalej opieramy swoją wartość na umniejszeniu innym ludziom? Innym kobietom? Dlaczego robimy to same sobie?

Ja nie jestem taka jak inne.

Ależ właśnie jesteś. Jesteśmy dokładnie tacy sami, jako ludzie, kobiety, mężczyźni – na pewnej płaszczyźnie, w pewnym rozumowaniu. Wszyscy pragniemy uwagi i poczucia bycia ważnym. Wszyscy chcemy mieć z życia coś więcej niż tylko 8 godzinny dzień pracy, jakiś choć maleńki powód do zachwytu, codzienne szczęście złapane za rękę, jakiś większy powód, by żyć.

Wszyscy chcemy być dostrzeżeni i zopiekowani. Każdy z nas szuka gdzieś swojego miejsca, swojej drogi, swojej misji na Ziemi. Pod skórą głęboko skrywamy nasze dzikie pragnienia i tęsknoty, oh, jak tęsknimy za życiem w pełni, wolnością w wyrażaniu siebie, za akceptacją otoczenia bez żadnych zbędnych “ALE”.

Każdy chce być kochany jak nikt inny na świecie.  W każdym człowieku leży – czasem na dnie, ukryty skarb i choć sami nie wiemy, że on tam jest, czekamy na kogoś, kto się do niego dokopie. Potrzebujemy ciepła drugiej skóry, potrzebujemy czuć, wiedzieć, pamiętać. Wszyscy mamy ciała i choć nie ma dwóch takich samych ciał, każde z nich funkcjonuje na podobnych zasadach i każde z nich jest naszym narzędziem poznawczym ze światem. Każdy człowiek choć raz w życiu cierpiał, każdy miał myśl: a co by było gdyby? Każdy z nas obawiał się o przyszłość i wracał do tych momentów wstecz, kiedy ponownie chciał przeżywać wspomnienia. Każdy kogoś zranił, bo nawet jeśli niczego nie powiedział, niekiedy wystarczy tylko być, żeby ktoś obok poczuł się dotknięty. Każdy egzystuje w obrębie swojego umysłu, w pewnych strukturach, w swoim własnym świecie gier i zakładów, z nieustannym potokiem myśli, które przychodzą i odchodzą, każdy człowiek coś czuje, nawet jeżeli przeważa tam gniew czy lęk, każdy ma ego.

Dlaczego potrzebujemy do zbudowania własnej wartości użyć odnośnika do kogoś, komu najpierw umniejszymy, żeby na tym tle wypaść lepiej? Jaśniej świecić?

Świat nie potrzebuje więcej “prawdziwych kobiet” z tekstów. Ani tekstów o prawdziwych kobietach.

Świat potrzebuje Ciebie i mnie, abyś złapała za rękę tą drugą kobietę i powiedziała – widzę siebie w Tobie. Czuję Twój ból. Rozumiem Twój lęk.

Proszę, nie nazywaj się prawdziwą kobietą w odróżnieniu od tamtej – zobacz w niej siostrę, zobacz w niej siebie, zobacz w niej tę czystą kobiecość, którą chowa, być może pod płaszczem niepewności, urazy, strachu. Ona też jest prawdziwa, ta mała dziewczynka w niej, ta zagubiona i niedorosła, ta szukająca swojej prawdy w mężczyznach, ta niewidząca własnego potencjału, ta, która błądzi.

Każda kobieta jest prawdziwa, z krwi, kości i duszy.

Pokochanie siebie bezwarunkowo jest jedną z najtrudniejszych lekcji. Nie zdasz jej szybciej wytykając palcami inne kobiety, które jeszcze nie zdążyły obudzić w sobie tej boskiej cząstki. Nie obudzisz nikogo do pełni życia, sprawiając, że przy Tobie poczuje się mniej wartościowy.

świat potrzebuje Ciebie i mnie

raz na drzewie, raz pod drzewem

 

Be the change you want to see in the world.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nadlatuję!Jestem wyskakującym okienkiem, ale takim przyjaznym.

Tylko mówię, że za zapis do newslettera dostaniesz w prezencie e-book

"Gdzie zacząć szukać swojego nieba na Ziemi?"

To jak, wchodzisz w to?